Jak to jest z tym (nie)bezpieczeństwem w Meksyku

Jeśli by wierzyć w to, o czym donoszą media na temat bezpieczeństwa w Meksyku, nigdy byśmy się w tym kraju nie znaleźli. Poćwiartowane zwłoki porzucone w workach na autostradzie, wiszące trupy na mostach, strzelaniny i uprowadzenia. Taki obraz Meksyku ma obecnie większość ludzi, budujących swoją opinię na doniesieniach środków masowego przekazu. Jak jest naprawdę?

policja w Meksyku
Meksykańscy stróże prawa

Meksyk przejechaliśmy wzdłuż i wszerz. Od Pacyfiku po Atlantyk, z południa na północ. Dwa razy przekraczaliśmy obwianą mrożącymi krew historiami granicę z USA. Byliśmy w najgroźniejszych stanach Meksyku: Sinaloa, Nuevo Leon, Sonora, Zacatecas, Michoacan, czy Guerrero. Nasze wrażenia?

Dla turysty, który nie ma pojęcia o narkotykowej wojnie, Meksyk jest krajem jak i inne. Tylko uzbrojone po zęby wojsko i wyludnione nadmorskie kurorty w północnym Meksyku, mogą nasuwać myśl, że coś tutaj jest nie tak. Tylko raz w czasie naszej podróży po Meksyku przekonaliśmy się na własne oczy jak destrukcyjnie na gospodarkę kraju wpływa walka narkobaronów.

Jesteśmy w Mazatlan, nadmorskim kurorcie nad Oceanem Spokojnym w stanie Sinaloa. Przechadzając się po plaży dziwi nas brak turystów, wyludnione hotele i zamknięte restauracje i sklepy. Jeszcze bardziej dziwi nas brak przybijających statków i promów, które normalnie oczekuje się w jednym z największych portów Meksyku. W naszym hotelu mamy wrażenie, że jesteśmy jedynymi gośćmi. Na śniadaniu pojawiają się jeszcze dwie parki. Wiedzeni ciekawością zaczynamy szukać informacji w internecie. Co takiego stało się w Mazatlan? Im więcej czytamy, tym bardziej nam włosy stają dęba.

Mazatlan
Mazatlan

Sinaloa uchodzi za jeden z najniebezpieczniejszych stanów tego kraju. To tutaj ma swój rewir najstarszy i najpotężniejszy gang Sinaloa ze słynnym przywódcą „El Chapo”. O wpływy i zarazem drogę przemytu narkotyków do Stanów Zjednoczonych z gangiem „El Chapo” walczy kartel narkotykowy „Las Zetas” – najbardziej wyrafinowany i zawansowany technologicznie gang w Meksyku. Jego członkowie wywodzą się z elitarnych sił meksykańskiej armii i słyną ze szczególnie brutalnych praktyk.

W ostatnim czasie Mazatlan stał się świadkiem krwawych porachunków między gangiem „El Chapo” i „Las Zetas”. Płonęły dyskoteki, miały miejsce masowe egzekucje, dochodziło do strzelaniny w hotelach. Wobec nasilającej się przemocy w mieście wielkie statki rejsowe, przywożące tysiące turystów, zaniechały przybijania do portu w Mazatlan. Niedawna „Perła Pacyfiku” zamieniła się w miasto duchów.

plaza w Mazatlan
Plaża w Mazatlan świeci pustką

A szkoda! Miasteczko leży nad piękną, ciągnącą się kilometrami piaszczystą plażą i posiada promenadę, która uchodzi za jedną z najdłuższych na świecie. Aby zachęcić turystów do urlopu, ekskluzywne hotele werbują niskimi cenami. My skorzystaliśmy z okazji i mieszkaliśmy w pięciogwiazdkowym hotelu nad samym morzem w cenie, jaką płaciliśmy w USA za dwugwiazdkowy hostel. Ani chwili nie czuliśmy się niebezpiecznie. Ani tutaj, ani nigdzie indziej.

zachód słońca w Mazatlan
Uwielbialiśmy nocne spacery wzdłuż wybrzeża Pacyfiku

Pomimo brutalnych walk między kartelami narkotykowymi i starciami z policją i wojskiem, Meksyk jest dla potencjalnego turysty krajem bezpiecznym. Kierując się zdrowym rozsądkiem beztrosko można rozkoszować się wszystkimi atrakcjami, jakie posiada ten interesujący kraj. Dla narkotykowych przestępców turysta jest nieatrakcyjnym celem i o ile nie znajdzie się przez przypadek w miejscu porachunków między gangami, może swobodnie oddać się zwiedzaniu każdego zakątka Meksyku. Ważne jest jednak, aby stosować się do dwóch prostych przykazań, które stosuje się także w każdym innym kraju:

Trzymaj się z daleka od środowiska narkotykowego i nie podróżuj nocą!

Dodaj komentarz

*

  • RSS
  • Newsletter
  • Facebook
  • Google+
  • Twitter
  • YouTube
  • Instagram